Jeszcze niedawno ergonomia była traktowana jak super dodatek. Dziś staje się jednym z najważniejszych tematów nowoczesnego biura – nie tylko dlatego, że zmieniły się przepisy, ale przede wszystkim dlatego, że zmieniła się świadomość pracowników i pracodawców.
O tym, dlaczego firmy coraz częściej inwestują w ergonomię, co naprawdę wpływa na komfort pracy przy komputerze i dlaczego małe elementy wyposażenia potrafią zmienić codzienność całego zespołu, rozmawiamy z ekspertami Samfix i Fellowes.
Do rozmowy o ergonomii i marce Fellowes zaprosiliśmy osoby, które patrzą na ten temat z różnych perspektyw:
Zanim przejdziemy do rozmowy z ekspertami, warto spojrzeć na skalę problemu. Według raportu Fellowes Workplace Wellness Trend Report aż 87% pracowników chciałoby, aby ich pracodawca oferował korzyści związane ze zdrowszym miejscem pracy. To nie jest marginalny odsetek – to zdecydowana większość zatrudnionych, którzy dostrzegają bezpośredni związek między warunkami pracy a własnym zdrowiem i efektywnością.
„Na pierwszy ogień – podkładka pod nadgarstek. Później podnóżek i podstawki pod monitor.” – Daniel Dąbrowski
Dlaczego właśnie te trzy elementy? Bo – jak tłumaczy Małgorzata Kur – stanowią one fundament prawidłowej pozycji przy pracy: nogi, kręgosłup i ręce. Podstawka unosi monitor na właściwą wysokość, podnóżek zapewnia kontakt stóp z podłożem, a podkładka żelowa odciąża nadgarstki podczas pracy z myszką i klawiaturą. Każdy z tych elementów adresuje inną część ciała – ale razem tworzą system, który pozwala pracować przez wiele godzin bez bólu.
„Wzrok powinien być ustawiony równo z monitorem. Jeśli siedzisz zgięty nad laptopem przez osiem godzin – twój kręgosłup szyjny za to zapłaci.” – Małgorzata Kur
Nowelizacja przepisów wprost wymienia kilka z tych elementów jako obowiązkowe. Podstawka pod laptopa jest wymagana, gdy pracujemy z laptopa dłużej niż 4 godziny dziennie – wtedy urządzenie przestaje pełnić funkcję laptopa, a staje się monitorem. Przepisy mówią też o uchwycie na dokumenty, który ma zapobiegać tysiącom powtarzalnych ruchów głową góra-dół podczas przepisywania.
„Podnóżek jest wspomniany w nowelizacji. Uchwyt na dokumenty też. Chodzi o to, żeby zmniejszyć odległość między dokumentem a monitorem – i nie ruszać głową tysiąc razy dziennie.” – Małgorzata Kur
Wiesław Pelowski dodaje do tej listy coś, co coraz częściej wywołuje prawdziwe „wow” u Klientów – ramiona pod monitory. To rozwiązanie, które zastępuje tradycyjną podstawkę i pozwala swobodnie regulować pozycję ekranu w pionie i poziomie, dosłownie bez wysiłku.
„Jak ktoś widzi, jaką różnicę robi ramię do monitora – że monitor może się poruszać góra-dół i do przodu – to jest efekt wow. Zwłaszcza przy dwóch monitorach. Po prostu są zachwyceni.” – Wiesław Pelowski
Warto przy tym zaznaczyć, że pierwsze spotkanie z ergonomicznym stanowiskiem nie zawsze jest miłą niespodzianką. Wiesław Pelowski tłumaczy to zjawisko z rozbrajającą szczerością – i jest ono kluczowe dla każdego, kto wdraża ergonomię w swoim zespole.
„Często ludzie mówią na początku: niewygodnie, weźcie to ode mnie. Ale jak całe życie się garbimy i nagle mamy się wyprostować, to organizm się broni. To normalna reakcja. Po godzinie, dwóch okazuje się jednak, że jest lepiej – i to jest zauważane.” – Wiesław Pelowski
To ważna obserwacja praktyczna: opór na początku nie świadczy o tym, że produkt jest zły. Świadczy o tym, że ciało od lat pracowało w złej pozycji i potrzebuje czasu, żeby się przeprogramować. Właśnie dlatego testy stanowisk u Klientów są tak skuteczne – dają ten czas.
Dane pokazują, że ergonomia przestała być domeną wymagających korporacji z dużymi budżetami. Stała się realną potrzebą zgłaszaną przez pracowników na każdym szczeblu – niezależnie od branży, wielkości firmy czy formy zatrudnienia. I coraz więcej organizacji zaczyna rozumieć, że ergonomia nie jest dodatkiem do nowoczesnego biura, ale jego podstawą.
Jeszcze do niedawna większość firm skupiała się głównie na podstawowym wyposażeniu stanowiska pracy. Biurko, monitor, krzesło – i właściwie tyle. Ergonomia pojawiała się głównie w dużych korporacjach albo przy większych budżetach. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej – i za tą zmianą stoi kilka konkretnych czynników.
Jednym z nich są zmiany legislacyjne. Nowelizacja przepisów z 2023 roku, a następnie uprawomocnienie zasad pracy zdalnej i hybrydowej, sprawiły, że temat ergonomii wrócił z dużą siłą. Każdy pracownik ma prawo wiedzieć, jakie zagrożenia wiążą się z jego stanowiskiem pracy – i jakie przysługują mu prawa.
„Każdy pracownik powinien raz w roku odbyć szkolenie z ergonomii, powinien posiadać wiedzę, jakie zagrożenia są na tym stanowisku i jakie prawa mu przysługują, i powinien wiedzieć, jak to stanowisko wyposażać.” – Małgorzata Kur
Praca zdalna i hybrydowa otworzyły nowy front rozmów o ergonomii. Pracownicy, którzy do tej pory nie zastanawiali się nad swoim stanowiskiem pracy, nagle zaczęli pytać o warunki, jakie przysługują im w domu.
„Wszyscy mówią, że to samo im się należy – i to prawda. Taki jest zapis w prawie.” – Małgorzata Kur
Problem polega jednak na tym, że samo posiadanie prawa do wyposażonego stanowiska to za mało – trzeba jeszcze wiedzieć, jak z niego właściwie korzystać. Małgorzata Kur zwraca uwagę na istotną pułapkę: produkty ergonomiczne zakupione bez edukacji są po prostu nieużytkowane lub użytkowane źle. A to oznacza, że budżet przeznaczony na ergonomię nie przynosi żadnego realnego efektu.
Z perspektywy handlowców – Wiesława Pelowskiego i Daniela Dąbrowskiego – ta zmiana jest wyraźnie widoczna. Klienci, którzy jeszcze kilka lat temu traktowali ergonomię jako coś opcjonalnego, dziś coraz częściej sami inicjują rozmowę na ten temat.
„Ludzie myślą, że ergonomia to luksus. A później okazuje się, że pracownik po kilku godzinach nie może ruszyć nadgarstkiem albo boli go kark.” – Daniel Dąbrowski
Najciekawsze w całej tej rozmowie jest to, że ergonomia bardzo rzadko zaczyna się od dużych zmian. Czasem zaczyna się od kilku centymetrów wysokości monitora. Od podparcia nadgarstków. Od tego, czy stopy mają kontakt z podłożem. Ale właśnie te pozornie drobne korekty mają największy wpływ na codzienne samopoczucie i zdrowie pracowników.
Kiedy pada pytanie o produkty Fellowes, bez których nowoczesne biuro nie powinno funkcjonować, odpowiedź pojawia się bardzo szybko i jest spójna u wszystkich rozmówców.
W materiałach Fellowes bardzo często pojawia się pojęcie równowagi. I po tej rozmowie łatwo zrozumieć dlaczego. Bo ergonomia nie polega na „ulepszaniu biura”. Chodzi raczej o to, żeby organizm nie musiał przez osiem godzin kompensować źle ustawionego stanowiska.
Wiesław Pelowski opisuje zjawisko, które obserwuje u wielu Klientów – moment, w którym ktoś po raz pierwszy siada przy prawidłowo ustawionym stanowisku i zdaje sobie sprawę, że przez lata pracował w pozycji, która go niszczyła.
„Często ktoś siada przy dobrze ustawionym stanowisku i mówi, że pierwszy raz siedzi wygodnie. Wcześniej nawet nie wiedział, że coś jest nie tak.” – Wiesław Pelowski
Małgorzata Kur opisuje ten moment z perspektywy kogoś, kto sam przeprowadza audyty ergonomiczne i na własne oczy widzi, jak zmieniają się ludzie, gdy wiedza zaczyna działać.
„Gdy ta wiedza do kogoś dociera, słyszę: miałeś rację, plecy mnie nie bolą, odpoczął odcinek lędźwiowy, odpoczął szyjny – dziękuję. I wtedy człowiek czuje się trochę jak fizjoterapeuta. Te trzy rzeczy – odpowiednio nogi, głowa i ręka – to jest podstawa.” – Małgorzata Kur
To zdanie dobrze oddaje, czym tak naprawdę jest ergonomia w praktyce: nie chodzi o estetykę biura ani o sprzęt sam w sobie. Chodzi o to, że człowiek po ośmiu godzinach przy komputerze wychodzi z pracy bez bólu. I rozumie, dlaczego.
Ergonomia wiąże się też ze zjawiskiem, które Małgorzata Kur opisuje jako czas poprawiania się. W jednym z testów, które Fellowes przeprowadzał z Klientami, zadawano im proste pytanie: ile czasu dziennie poświęcasz na poprawę pozycji przy biurku? Wyniki były zaskakujące – wielu pracowników spędza na tym od 10 do nawet 40 minut w ciągu dnia. Czterdzieści minut, których sami nie są świadomi, bo poprawianie się stało się dla nich automatycznym, niewidocznym nawykiem.
„Wielu ludzi nawet nie zauważa, że cały dzień walczy ze swoim stanowiskiem pracy. A przecież można je po prostu doposażyć – i ta walka po prostu znika.” – Małgorzata Kur
„Poprawiasz się i nie wiesz, czemu ci jest źle. A jak to wszystko poukładasz, pokażesz, masz siedzieć tak – to jest ten efekt wow.” – Wiesław Pelowski
Daniel Dąbrowski podkreśla, że właśnie dlatego testy produktów u Klientów są tak skuteczną metodą sprzedaży. Kilka dni pracy na dobrze ustawionym stanowisku robi więcej niż najlepsza prezentacja handlowa.
„Kiedyś zostawiałem na tydzień u Klientów jedno stanowisko wyposażone – podstawkę, żelek, wszystko. I jak nie miałem już stanowisk, to kładłem dwie ryzy papieru pod monitor. Ale efekt wow był i tak – bo ktoś poczuł różnicę.” – Daniel Dąbrowski
W pewnym momencie rozmowa przestaje dotyczyć samych produktów. Zaczyna dotyczyć czegoś większego – środowiska pracy i jego wpływu na efektywność. Bo dobrze zaprojektowane stanowisko wpływa nie tylko na zdrowie. Wpływa też na koncentrację, tempo pracy i samopoczucie pracowników.
„Jak ktoś siedzi wygodnie, nie poprawia się co chwilę na krześle, nie podpiera nadgarstków o kant biurka, to po prostu pracuje spokojniej.” – Daniel Dąbrowski
Ale efektywność to nie tylko spokój i brak bólu. To też zdolność do skupienia. Jeżeli pracownik nie musi co chwilę walczyć z własnym ciałem, ma więcej zasobów poznawczych na samą pracę.
„Jeżeli człowiek nie musi co chwilę poprawiać pozycji, walczyć z bólem pleców czy nadgarstków, może po prostu skupić się na pracy. To brzmi banalnie – ale to jest właśnie sedno ergonomii.” – Daniel Dąbrowski
Małgorzata Kur idzie jeszcze dalej i wskazuje na bezpośredni związek między ergonomią a produktywnością. Organizm zmęczony nieergonomiczną pozycją pracuje wolniej – to fizjologiczna konieczność, nie kwestia motywacji czy zaangażowania.
„Jak jesteśmy zmęczeni, każda forma wykonywania pracy idzie nam wolniej. To nie jest opinia – to po prostu fakt fizjologiczny.” – Małgorzata Kur
Warto też zwrócić uwagę na zawody, które wymagają nieprzerwanej obecności przy komputerze. Małgorzata Kur przywołuje przykład branży TSL, gdzie pracownicy dosłownie nie mogą odejść od ekranu, bo co chwilę napływają informacje, od których zależy realizacja transportu. Dla takich osób ergonomia to nie komfort – to warunek pracy.
„Są zawody, które nie mogą się odkleić od komputera. Żeby być przy tym komputerze przez cały czas – człowiek musi siedzieć w sposób, który nie niszczy organizmu.” – Małgorzata Kur
Jednym z najbardziej przełomowych wątków rozmowy jest temat pracy zdalnej. Jeszcze kilka lat temu większość firm kompletnie nie była przygotowana na to, że biuro przeniesie się do domu. Pandemia przyspieszyła ten proces, ale nie rozwiązała kwestii ergonomii w warunkach domowych.
„Idziemy w kierunku ulepszania przestrzeni do pracy – obojętnie czy to jest biuro, czy to jest dom. Nie fokusujemy się tylko na biurze domowym. Udoskonalenie przestrzeni do pracy, w różnym wydaniu.” – Małgorzata Kur
To ważna zmiana perspektywy. Ergonomia przestaje być przypisana do konkretnego miejsca – biurka w open space albo gabinetu. Zaczyna dotyczyć sposobu pracy człowieka, niezależnie od tego, gdzie stoi monitor.
„Dzisiaj ludzie pracują wszędzie. W domu, w biurze, hybrydowo. A organizm wszędzie działa tak samo.” – Wiesław Pelowski
Nowe przepisy dotyczące pracy hybrydowej wzmocniły to przekonanie. Pracodawca ma obowiązek zadbać o odpowiednie wyposażenie stanowiska, nawet jeśli to stanowisko znajduje się w domowym salonie. Pracownicy powinni natomiast – zanim zaczną korzystać z pracy zdalnej – potwierdzić znajomość zasad ergonomii i warunków, jakie muszą spełniać w domu.
W rozmowie regularnie wraca jeszcze jeden temat – świadomość. A właściwie jej brak. Wiele firm wie, że ergonomia jest ważna. Problem polega na tym, że nie wiedzą, jak zacząć zmiany – ani jak uzasadnić wydatki właścicielowi.
Małgorzata Kur podkreśla, że kluczowe jest odpowiednie sformułowanie argumentu finansowego. Ergonomia nie jest kosztem – jest inwestycją, która się zwraca. I to konkretnie.
„Pracodawcy nie chcą inwestować w ergonomię, bo mówią, że pracownicy odchodzą. Drodzy pracodawcy – co będzie, jak wy nie zainwestujecie, a oni zostaną?”
„Pieniądze zainwestowane w pracownika po prostu się zwracają. Mniej problemów zdrowotnych, mniej absencji i większy komfort codziennej pracy.”
„Podkładka kosztuje 50 złotych. A miesiąc zwolnienia lekarskiego na rehabilitację po zespole cieśni nadgarstka kosztuje pracodawcę dużo więcej.”
Wiesław Pelowski zwraca uwagę, że wdrożenie ergonomii nie musi się odbywać jednym rzutem. Można to robić stopniowo – zacząć od podstawek pod monitor, w kolejnym kwartale dodać podnóżki, potem podkładki żelowe. W ciągu roku da się stworzyć naprawdę dobre stanowisko pracy, nie nadwyrężając budżetu.
„Nie trzeba robić wszystkiego od razu. W ciągu roku można stworzyć naprawdę dobre stanowisko pracy, wdrażając zmiany etapami.”
Klient często nie wie, że pewne rzeczy można poprawić bardzo prostymi rozwiązaniami – i właśnie ta rozmowa bywa przełomem. Wiesław Pelowski obserwuje, że moment olśnienia pojawia się zazwyczaj dopiero w praktyce: gdy ktoś popracuje kilka dni na dobrze ustawionym stanowisku, zaczyna widzieć różnicę. I od tego momentu staje się aktywnym ambasadorem zmian w swojej firmie.
„Klient często nie wie, że pewne rzeczy można poprawić bardzo prostymi rozwiązaniami.”
Co ciekawe, świadomość rośnie też po stronie samych Klientów. Coraz rzadziej zdarza się, że ktoś nie wie, o co pytać – coraz częściej rozmowa zaczyna się od konkretnej potrzeby.
„Coraz częściej Klienci wiedzą już, czego potrzebują. Pytają o podstawki pod monitory, ramiona czy rozwiązania poprawiające komfort pracy, bo widzą ich realny wpływ na codzienne funkcjonowanie zespołu.” – Wiesław Pelowski
Ergonomia stanowiska pracy to nie tylko kwestia ciała. To też kwestia otoczenia, w którym człowiek pracuje, a dokumenty papierowe wciąż są jego częścią, mimo że wiele firm wierzy, że cyfryzacja je wyeliminowała. Dokumenty papierowe nie zniknęły – zmieniły tylko nazwy. Faktury KSeF są drukowane jako potwierdzenia płatności. Dowód dostawy wygląda jak faktura. A każdy z tych dokumentów zawiera dane wrażliwe, które wymagają zniszczenia.
„Dokumentacja papierowa jest. Tylko się nazywa trochę inaczej. Ale na niej są dane wrażliwe, które trzeba zniszczyć. Kropka.” – Małgorzata Kur
Niszczarki Fellowes odpowiadają na tę potrzebę – i robią to w różnych wariantach: ciche, głośne, dedykowane do małych biur lub dużych zespołów. Dobór odpowiedniego modelu do rzeczywistych potrzeb biura to kwestia zarówno komfortu pracy, czyli hałasu, jak i bezpieczeństwa danych, czyli klasy niszczenia.
Coraz częściej Klienci – zwłaszcza instytucje publiczne i firmy z obowiązkami ESG – pytają nie tylko o funkcjonalność produktów, ale też o ich ślad środowiskowy. I tu Fellowes ma konkretne odpowiedzi.
Małgorzata Kur wyjaśnia, że produkty Fellowes są w znacznej części produkowane z surowców z recyklingu postkonsumenckiego – czyli z przetworzonego plastiku. Przy każdym produkcie podany jest dokładny procent zastosowanych surowców z recyklingu: podnóżek może mieć 90%, inny produkt – 85%.
„Jeśli mam odpowiedzieć, czy nasze produkty są ekologiczne – są. Wiele produktów zrobionych jest z surowca z recyklingu postkonsumenckiego. Przy każdym produkcie Fellowes jest napisane, jaki procent.” – Małgorzata Kur
Do tego kartony używane jako opakowania są w 100% z recyklingu. Sama firma prowadzi też program certyfikacji FSC na papier i kartony – co oznacza, że drzewo wycięte do produkcji jest sadzone z powrotem. Fellowes optymalizuje też logistykę: głowice niszczarek są pakowane wewnątrz kosza, co zmniejsza gabaryt opakowania, a co za tym idzie – liczbę transportów i emisję CO₂.
Rozmowa zaczęła się od podkładek pod nadgarstki, podnóżków i podstawek pod monitor. Szybko jednak przestała być o produktach.
Rozmawialiśmy o tym, jak pracujemy każdego dnia – i jak organizm reaguje na wielogodzinną pracę przy komputerze. O tym, że przepisy zmieniły reguły gry i że zarówno pracownicy, jak i pracodawcy mają teraz konkretne obowiązki. O tym, że ergonomia przestała być domeną korporacji i stała się realną potrzebą każdego biura – niezależnie od jego wielkości.
„Jak ktoś raz poczuje różnicę, to później nie chce wracać do starego stanowiska.” – Daniel Dąbrowski
Bo ergonomia nie polega na tym, żeby biuro wyglądało nowocześnie. Polega na tym, żeby człowiek po całym dniu pracy nadal czuł się dobrze.
„Ergonomia nie jest luksusem. To po prostu dobrze przygotowane miejsce pracy.” – Wiesław Pelowski
Bo dobrze zaprojektowane biuro powinno pomagać pracować. A nie utrudniać codzienność.
➖ ➖ ➖
Jeżeli chcesz zobaczyć produkty Fellowes w praktyce, porozmawiać o ergonomii, niszczarkach, laminowaniu albo sprawdzić, jak można poprawić komfort pracy w Twojej firmie – możemy pokazać konkretne rozwiązania dopasowane do realnych potrzeb Twojego zespołu.
Zapraszamy do kontaktu:
Wiesław Pelowski
✍️ [email protected]
tel.: +48 604 089 160
Daniel Dąbrowski
✍️ [email protected]
tel.: +48 696 042 366